Cena ropy naftowej rośnie po ataku USA na Iran. Rynki reagują błyskawicznie

Sytuacja na rynku ropy naftowej w ostatnich dniach zmieniła się bardzo gwałtownie. Po ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran inwestorzy zaczęli reagować niemal natychmiast, a ceny surowca na światowych giełdach wystrzeliły w górę. Rynek energetyczny, który już wcześniej był napięty przez konflikty geopolityczne, znalazł się pod jeszcze większą presją.

W nocy z niedzieli na poniedziałek ceny ropy poszybowały o kilkanaście procent. Baryłka ropy WTI podrożała o blisko 20 procent i osiągnęła poziom około 108 dolarów. Z kolei ropa Brent, która jest globalnym punktem odniesienia dla rynku, wzrosła o około 16 procent, przekraczając poziom 107 dolarów za baryłkę. To jeden z największych skoków cenowych na rynku ropy od wielu lat.

Jeżeli spojrzymy szerzej na ostatnie tygodnie, skala wzrostu robi jeszcze większe wrażenie. Od końca lutego cena ropy WTI wzrosła o ponad 50 procent, co według analityków jest najszybszym tempem wzrostu od początku lat 80.

Dlaczego ropa drożeje tak szybko

Kluczowym powodem wzrostu cen jest strach o dostawy surowca z Bliskiego Wschodu. Region ten odpowiada za ogromną część światowej produkcji ropy, a jednym z najważniejszych punktów transportowych jest Cieśnina Ormuz. Przez ten wąski szlak morski przepływa około jedna piąta globalnych dostaw ropy i gazu.

Po wybuchu konfliktu transport w tym rejonie został poważnie zakłócony. W niektórych momentach ruch tankowców spadł nawet o kilkadziesiąt procent, a część załóg po prostu odmówiła przepływania przez potencjalnie niebezpieczne wody. To natychmiast wywołało nerwową reakcję rynków i wzrost tzw. premii za ryzyko, czyli dodatkowej ceny wynikającej z niepewności geopolitycznej.

Reakcja światowych rynków

Gwałtowny skok cen ropy odbił się także na innych rynkach finansowych. Indeksy giełdowe w wielu krajach zaczęły spadać, a inwestorzy obawiają się wzrostu inflacji oraz droższej energii dla przemysłu i gospodarstw domowych. W pewnym momencie cena baryłki Brent zbliżyła się nawet do 120 dolarów, co oznacza największy jednodniowy wzrost od kilku lat.

Droższa ropa bardzo szybko przekłada się również na ceny paliw. W wielu krajach ceny benzyny i diesla zaczęły rosnąć niemal z dnia na dzień, a w Polsce kierowcy już zauważają podwyżki na stacjach. W niektórych miastach litr benzyny zdrożał nawet o ponad złotówkę w porównaniu z końcówką lutego.

G7 rozważa interwencję

Rosnące ceny surowca sprawiły, że sytuacją zainteresowały się rządy największych gospodarek świata. Ministrowie finansów państw G7 rozpoczęli rozmowy na temat możliwych działań stabilizujących rynek. Jednym z rozważanych scenariuszy jest uwolnienie części strategicznych rezerw ropy, które są przechowywane przez państwa należące do Międzynarodowej Agencji Energetycznej.

Według nieoficjalnych informacji na rynek mogłoby trafić nawet 300–400 milionów baryłek ropy, czyli około jednej czwartej globalnych zapasów kryzysowych. Taki ruch mógłby chwilowo uspokoić rynki i obniżyć ceny surowca.

Na razie jednak żadna decyzja nie zapadła. Kraje G7 podkreślają, że uważnie obserwują sytuację i są gotowe podjąć działania, jeśli wzrost cen zacznie zagrażać stabilności gospodarki światowej.

Co dalej z cenami ropy

Największą niewiadomą pozostaje rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jeśli konflikt będzie się rozszerzał, ceny ropy mogą dalej rosnąć. Analitycy nie wykluczają scenariusza, w którym baryłka przekroczy poziom 120 dolarów, a w skrajnym przypadku nawet znacznie więcej.

Jeżeli jednak transport przez Cieśninę Ormuz zostanie szybko przywrócony, a kraje produkujące ropę zwiększą wydobycie, rynek może się stopniowo uspokoić. Na razie jednak inwestorzy reagują bardzo nerwowo, a ropa pozostaje jednym z najważniejszych wskaźników pokazujących, jak bardzo napięta jest obecnie sytuacja geopolityczna.